Ożywianie perspektyw: historia osoby, która przeżyła raka piersi

Moja mama urodziła się, żeby być matką i dobrze sobie z tym radzi.

Jeanne Bohn była najstarszą z siedmiorga dzieci właściciela firmy wykopaliskowej i jego żony. Później poślubiła mojego ojca Dale'a Kransa i mieszkała nie dalej niż pół mili od miejsca, w którym dorastała. Moi rodzice zainwestowali swoje pieniądze w dwie rzeczy: trójkę dzieci i dom, który sami zbudowali.

Moja mama jest Amerykanką z małego miasteczka, ilekroć przyjeżdżają. Uwielbia mieć nad sobą ludzi i gotować im dobre jedzenie, zwłaszcza w okresie świątecznym. Jest tak gościnna, że ​​kiedy zapytałam ją, co zrobi, gdy przyjdą zombie, odpowiedziała: „Och, prawdopodobnie zrobiłabym im smaczny deser”.

Chociaż moja mama jest słodką osobą, która piecze ciasta, jest też twarda na paznokcie, co udowodniła również, gdy zdiagnozowano u niej raka piersi.

„Rak wybrał niewłaściwą osobę”, była mantrą naszej rodziny.

Zrozum znaki ostrzegawcze raka piersi »

Była zbyt zajęta rozmową o raku

Pod koniec września 2009 moja mama znalazła guzek w prawej piersi. Miała 59 lat.

Nie martwiła się zbytnio, ponieważ jej coroczna mammografia wróciła do normy w kwietniu, ale dla pewności przeszła USG i biopsję. Chociaż nigdy nie paliła, a kieliszek wina był specjalną okazją, została wezwana przez lekarza na początku października, co ma miejsce w przypadku Narodowego Miesiąca Świadomości Raka Piersi.

„Powiedział mi, że to rak i powiedział, że umówił się na wizytę u chirurga następnego ranka o 9 rano” – powiedziała.

Ale rak musiałby poczekać. Na przyszły tydzień zaplanowano spotkanie starych pracowników Pierwszego Banku Narodowego, gdzie poznała mojego ojca, a ona musiała jeszcze przygotować całe jedzenie.

„Nie mogłam mieć operacji” – powiedziała. „Musiałem nadać priorytety rzeczom”.

Poznaj 19 celebrytów, którzy walczyli z rakiem piersi »

Kiedy była gotowa, przeszła prawą mastektomię piersi, a następnie chemioterapię, która obejmowała serię ośmiu zabiegów co trzy tygodnie. Następnie przeprowadzono 28 napromieniowań, które rozciągnęły się na okres pięciu tygodni. Ponieważ jej rak był pozytywny dla HER2, przeszła również leczenie Herceptinem.

Podczas leczenia powiedziała lekarzom, aby nigdy nie mówili jej o stadium raka. Dla niej to była tylko liczba, a jako bankierka zajmowała się liczbami.

„Nie miało znaczenia, na jakim etapie byłem. Będę z tym walczył bez tego”.

Dowiedz się, jak porozmawiać z rodziną o swojej diagnozie »

Pracuj w pełnym wymiarze godzin podczas leczenia

Podczas całej gehenny mojej mamie brakowało tylko czterech dni pracy. Jej wybór nadal działał, nawet jeśli przez kilka dni pracowała tylko w 50 procentach. Tam, gdzie kiedyś mieszkała, by pracować, teraz stara się pokazać, że wygrywanie z rakiem to tylko jedna z wielu rzeczy, które stale rosną na jej liście rzeczy do zrobienia.

„Praca była moim głównym priorytetem. Rak zmusił mnie do zmiany priorytetów, ale to, czego potrzebowałem, to cel wstawania i pracy był powodem. "Powiedziała." Były dni, kiedy mogłem z łatwością zostać w łóżku lub wstać i zwinąć się na krześle. , ale myślę, że moim celem jest wstać i iść. "

Przez większość dni schodziła ze wzgórza, z pracy w Rijece, do miast Uniwersytet Wisconsin, Riverview Cancer Centeri weź ze sobą trochę pracy.

Mentalnie starała się nie dopuścić, aby jej diagnoza lub leczenie wpłynęły na nią bardziej niż powinna. Zwierzyła się swoim lekarzom, zwłaszcza onkologowi, dr Ronowi Kirschlingowi.

„Są tam tacy wspaniali ludzie” – powiedziała.

Jej białe krwinki nigdy nie spadły do ​​niebezpiecznego poziomu i nigdy nie wymiotowała po leczeniu. Kiedy straciła włosy, nosiła perukę, aby nie zwracać na siebie dodatkowej uwagi.

„Nie prosiłam o współczucie, prosiłam o wsparcie. Chciałam tylko z tym walczyć i, cóż, po prostu przez to przejść” – powiedziała. Można powiedzieć, że jestem twarda.

Ciała w ruchu – gdzie zaczyna się rak piersi? »

Pogodzić się z kurzymi króliczkami

Moja matka zwykle utrzymuje dom w nieskazitelnym stanie. Jednak kiedy była na leczeniu raka, jej energia nie zawsze była świetna, więc uwielbiała wykorzystywać wszystkie rezerwy, które mogła przeznaczyć dla swojej rodziny i przyjaciół.

„Mogłam robić tylko to, na co pozwalało mi moje ciało” – powiedziała. „Gdyby były króliczki kurzu, musiałem je wypuścić, dopóki nie miałem energii, aby się do nich dostać”.

Dla niej możliwość koszenia podwórka plus aqua za pomocą kosiarki pchanej – rytuał, który jest zarówno ćwiczeniem, jak i medytacją – jest osiągnięciem na wiosnę.

„Minęło trochę czasu, zanim udało mi się ponownie ułożyć cały trawnik za pomocą kosiarki pchanej, ale to była jedna z rzeczy, które musiałam zrobić” – powiedziała.

Walka z życiem po raku piersi: powrót do „normalności” »

Życie po ostatnim zabiegu

Po roku walki z rakiem moja mama pomyślała, że ​​w końcu przyjechała na małą uroczystość. 23 grudnia 2010 roku wypełniła swój dom gośćmi, aby uczcić ostateczne lekarstwo na raka.

„Podobało mi się każda minuta” – powiedziała.

Przez cały okres leczenia moja mama mówiła, że ​​nie podda się z bardzo ważnego powodu: nie była moją matką. Teraz, trzy lata bez raka, moja mama oferuje swoje wsparcie przyjaciołom, którzy borykają się z podobnymi diagnozami i nie mogą się doczekać, by wkrótce zostać babcią.

„Nigdy nie zastanawiałem się” na co zasłużyłem? „Po prostu myślałem: „Ok, czego próbujesz się nauczyć?”

Przeczytaj punkt widzenia osoby ocalałej na samobadanie i mammografię »